Ech jak człowiek „zje pomidorka” raz na jakiś czas, to się morda uśmiecha. Siedzę sobie teraz na moim prywatnym na jakiś czas tarasie. Nademną piękne niebo a jedyny dźwięk jaki dochodzi to świerszcze, albo cykady. Totalna cisza i spokój. Widok mam piękny na Sint Maarten na horyzoncie, ale oczywiście za dnia, bo teraz ciemno. Jestem na Anguilla dopiero 8 dzień, a cały czas mnie zaskakuje bardzo pozytywnie. Siedzę sobie oczywiście w samych gaciach i jest w pip przyjemnie. Dzisiaj „mojemu Piętaszkowi” kupiłem komputer. Mouricio na prawdę sprawuje się rewelacyjnie jak na razie. Raz go troszkę opierdzieliłem, ale było za co. Odwala za mnie całą najgorszą robotę, czyli pozyskiwanie klienta. I jest w tym na prawdę dobry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz